Wielka czystka
Najgłupszą - ale z punktu widzenia terroru stalinowskiego logiczną - decyzją Stalina było ewidentnie zabicie wszystkich najwyższych dowódców wojsk. Rosja radziecka w latach trzydziestych po prostu pozbyła się całkowicie kadry dowódczej. Przy życiu pozostawiono tylko całkowitych głąbów, co do których nie było cienia wątpliwości, że nigdy nie podejmą żadnej - nawet zgodnej z interesem państwa i Stalina - własnej inicjatywy. To niebywale osłabiło potencjał militarny Rosji, było bezprecedensowym w dziejach aktem autodestrukcji. Cóż, nic w tym jednak dziwnego - dowódcy wojsk wszak nie byli nimi o dziś, pamiętali, że przed Stalinem było inaczej, że rewolucja miała pójśc zupełnie innymi torami. Stanowili więc teoretycznie jakieś niebezpieczeństwo, warto było więc ich usunąć. Tak też się stało. Niektórym wytoczono procesy pokazowe oskarżając ich o sabotaż, inni zginęli nagłą śmiercią naturalną bądź tragiczną. Mówi się, że terror stalinowski kosztował życie około 14 milionów ludzi. Liczba ta może być przesadzona, i to nawet trzy czy czterokrotnie, nawet jednak 3 miliony ofiar to niebywale wielka liczba. Ba, nawet stu ludzi zabitych dla celów rzadzących to dużo. Co dopiero sto tysięcy, albo 10 milionów... Tak jednak działał komunizm. Zarzewie terroru tkwiło u samego jego sedna. Nic dziwnego, że po początkowych, stosunkowo spokojnych latach, z komunizmu wykształciło się takie besialstwo. To się po prostu musiało stać.